Dziś wstałam bardzo wcześnie, ponieważ chciałam wyglądać jak najlepiej. Podekscytowana podreptałam do łazienki, umyłam swoją buzie, zęby, włosy, które później wysuszyłam i wyprostowałam, następnie się umalowałam czego zwykle nie robię. Potem ubrałam się w najładniejsze ciuchy jakie mam w szafie. Po całym szykowaniu się nie miałam już czasu zjeść śniadania, więc poprosiłam tatę o przygotowanie dla mnie kanapek z dżemem do szkoły. Wyszłam z domu, ale Narve jeszcze nie było. Poczekałam dziesięć minut, nadal pusto, nikogo nie ma, poczekałam jeszcze dziesięć i nic się nie zmieniło, na koniec poczekałam jeszcze pięć, bez rezultatów. Poszłam spóźniona do szkoły i bardzo zawiedziona.
W szkole na żadnej lekcji nie mogłam się skupić, a na przerwie szukałam po korytarzach Narve, niestety się nie pojawił. Czułam się ośmieszona, przez chłopaka którego praktycznie nie znam, miałam nadzieje, że po roku poznam rówieśnika (może trochę starszego kolegę). Jak wróciłam do domu, nie miałam ochoty na nic, nawet na wyjście z moim ukochanym pieskiem Nero. Tylko włączyłam telewizor i wypiłam kakao, bezczynnie siedziałam tak około trzech godzin. W końcu pomyślałam, że to głupota być tak załamaną i nie będę się przejmować nieodpowiedzialnym chłopcem o błyszczących dużych oczach, pachnącym jak gwiazda z filmu, w fryzurze, którą chciałby mieć każdy facet. To nie koniec świata! Złapałam za podręcznik od matematyki i zaczęłam się uczyć następnego tematu.
Kolejne dni w szkole były tak samo nudne jak dwa pierwsze, a Narve w szkole nie było. W sumie to nawet nie wiem czy jest uczniem Lerote, może po prostu robił sobie ze mnie żarty. Ja nadal z nikim nie rozmawiałam, oprócz pewnej dziewczyny, która pytała się mnie o godzinę, albo czy mam pożyczyć drobne. Minął tydzień, o tym dupku co mnie wystawił nie wspomnę, bo go nie widziałam. Na razie rozmawiałam z jedną zgrabną dziewczyną, o blond włosach, zielonych oczach i uroczym uśmiechu.
Na następny dzień wyszłam z domu, bez żadnych oczekiwań, a jednak w szkole był Narve!!! Przez moment zabrakło mi oddechu, jednakże poszłam przed siebie , jakbym go nie zauważyła.
-Letycjo!-usłyszałam męski głos, to on i co ja mam zrobić?
-Cześć-powiedziałam bez jakichkolwiek emocji
-Przepraszam Cię z całego serduszka, że wtedy nie przyszedłem, ale naprawdę się rozchorowałem. Mogę Ci to wynagrodzić i przyjść po Ciebie jutro?
-Jeśli znowu mnie nie wystawisz-uśmiechnęłam się.
-Obiecuję, a teraz chodź pod klasę-złapał mnie za rękę i zaprowadził.
Nie ukrywam, że się zaczerwieniłam, ale było przyjemnie. Odprowadził mnie do domu, tym razem droga powrotna nie była tak cicha, a wręcz przeciwnie, ciągle się śmiałam z jego żartów. Na wieczór nie mogłam zasnąć, ciągle myślałam o tym czy po mnie przyjdzie.
Wstałam później niż planowałam, ale dziś na wszelki wypadek nie szykowałam się tak bardzo jak osiem dni temu, co nie znaczy, że nie wyglądałam ładnie. Zjadłam płatki z mlekiem, choć wcale nie miałam na nie apetytu i wyszłam z domu. Nie ma go! Znowu go nie ma!
-Teraz już nie uwierzę, że się rozchorował!-pomyślałam.
-Heej-powiedział ktoś za mną.
-No już się wystraszyłam! Haha, nie powinieneś przyjść z drugiej strony?
-Czy to ważne? Chodźmy, bo się spóźnimy-pogonił nas Narve.
-Racja, ruszajmy.-uśmiechnięta pomaszerowałam, jednak nie potrwało to długo.
-Daj mi rękę bo jeszcze się zgubisz.-zaproponował.
-Haha, o mnie się nie martw, ale daj dla pewności, że mi nie uciekniesz.- podałam mu moją dłoń-A ty to ile masz lat?
-Osiemnaście za równiutki miesiąc-powiedział bardzo dumnie.
Już zbliżaliśmy się do naszej szkoły, na wejściu stała dziewczyna, z którą gadałam-Charlotte
-Ukradnę Ci ją na chwilę-powiedziała blondynka do mojego towarzysza.
-Tylko nie na długo, haha-roześmiał się.
Jak już koleżanka zaciągnęła mnie w cichy kąt, powiedziała:
-Słuchaj jesteś nowa, nie znasz zasad. Więc pozwól Ci wyjaśnić. Andrea tu rządzi, dziewczyna o karmelowych włosach, bardzo zgrabna i wysoka, ona je tu ustalała. Jeśli nie chodzisz do naszej szkoły dłużej niż pół roku nie radzę włóczyć się z chłopcami, tym bardziej jeśli to były Andrei. Raz dałam mu buziaka w policzek, bo to mój przyjaciel od dzieciństwa i nie skończyło się to dla mnie za miło.
-Co ona może mi zrobić? No ale niech będzie, a przecież to tylko kolega!-zaprzeczyłam
-Wcale nie widać jak się na niego patrzysz... A Andrea jak patrzy na Ciebie ze złowieszczą miną...
-Może masz rację, ale mnie się on nie podoba!-może troszeczkę, ale przecież się do tego nie przyznam.
-Tak, tak, idź już na lekcję-pogoniła mnie Charlotte.
Tak też zrobiłam, a na koniec umówiłam się z dwójką kumpli na spacer, czyli Charlotte i Narve.

świetny blog ,ciekawie piszesz
OdpowiedzUsuńzajrzyj na mojego slodkieslodkieczary.blogspot.com/ zaobserwuj jeśli ci się spodoba , a ja się zrewanżuje
+ polajkuj mojego fanpagea : https://www.facebook.com/pages/S%C5%82odkies%C5%82odkieczary/508516302558214?sk=page_insights
Dziękuję bardzo ;* Na pewno zajrzę i skomentuję! ^^
UsuńTaka zła jak Blair z GG :P Świetny blog! Oczywiście obserwuję i jeśli Ci się u mnie podoba też zaobserwuj. BUZIAKI :* Będę tu częściej wpadać. Czekam na nowy post :)
OdpowiedzUsuńBlog modowy What is in the hat? KLIK!
Obiecuję, że wpadnę, a wtedy skomentuję ♥ ;**
UsuńNa początku nie miałam pojęcia, że to opowiadanie :D
OdpowiedzUsuńBardzo fajne, ale na samym początku powinnaś coś zrobić z tym zdaniem w którym jest o prostowaniu włosów, bo wygląda, jakbyś "prostowała" makijaż :D
Skom? http://madame-carmelle.blogspot.com/
Haha, okey, coś z tym zrobię.
UsuńTak, pewnie ^^
jestem tu pierwszy raz ale bardzo mi się podoba, przeczytałam całę :)
OdpowiedzUsuń+
zapraszam do skomentowania najnowszego postu
http://uszatkaa.blogspot.com
Oczywiście skomentuję ;*
Usuń